Strona wykorzystuje COOKIES w celach statystycznych, bezpieczeństwa oraz prawidłowego działania serwisu.
Jeśli nie wyrażasz na to zgody, wyłącz obsługę cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Zgadzam się Więcej informacji

Krynki - zostań koordynatorem tej miejscowości - jewishbialystok@gmail.com

Krynki - Yakov Kozoltchik
Wkroczenie Sowietów 1939-1941


uzupełnij jewishbialystok@gmail.com

 Abraham Soyfer


Początek burzy (1939 – 1941)

[Z : "Pinkas Krinki", Tel-Aviv,str. 233]


W Wigilię wkroczenia Rosjan


     Dziesiątego dnia po  wybuchu wojny członkowie policji i całej polskiej administracji zbiegli z Krynek. Cała społeczność była wystraszona i przerażona. Otrzymaliśmy informację, że Niemcy stacjonowali dziesięć kilometrów stąd. Wyraźnie słyszeliśmy strzały z artylerii ciężkiej i czołgów.  Niebo wypełnił hałas samolotowych formacji.  Zamilkły już syreny nakazujące ucieczkę w bezpieczne miejsce. Wszystko zamarło.  Ulice opustoszały, zapadła śmiertelna cisza. Od czasu do czasu  przecinały ją ciężkie kroki  Jakowa Kozolczika ( Yakov Kozoltchik) (Jankiel Chazir - Jankel Khazir),  samotnie z kijem w garści przemierzającego  wymarłe ulice. Każdy jego krok rezonował echem. Siedzieliśmy w domu przy zamkniętych okiennicach.

Sporadycznie słychać było artylerię ciężką, jej dźwięk zawisł w ciszy. Wlazłem  na strych i przez dziurę spojrzałem na szosę wiodącą z Sokółki do Białegostoku. Widziałem Kozolczika kroczącego samotnie ulicą, z bochnem chleba z solą w dłoni. Podążał  zdecydowanie w kierunku szosy. Widziałem dwa rzędy  zbliżających się metalowych hełmów i ten  wrzask : “ ręce do góry!”

Jakow odłożył chleb z sola po czym wzniósł ręce ponad głowę. Kilka minut później było słychać ciężkie kroki Niemców. Wracali do drogi, z której przyszli. To była grupa rekonesansowa – około dwudziestu osób.

Piętnasty dzień wojny. Nikt nie wie co dzieje się na froncie. Większość ukryła swe radioodbiorniki, sztetl był odcięty.

Nagle słyszymy buczenie krążącego samolotu. Na jego skrzydle widać wyraźnie czerwoną gwiazdę. Widzimy dwie ręce rzucające w powietrze  papier. Notatki spadają na nasze głowy. Ludzie biegną, łapią spadające papierki, ja też. Złapawszy jeden pędzę z nim  prosto do domu. Mój ojciec chwyta go drżący mi rękoma. Czyta otoczony przez wszystkich :


“Do obywateli Zachodniej Białorusi:

Jesteście członkami naszego narodu, pomożemy wam. Nasz rząd i towarzysz Stalin wydali  Armii Czerwonej rozkaz przekroczenia granicy białoruskiej by zabezpieczyć wasze życie, wasze dobro.”


Komisarz spraw zagranicznych ZSSR

W. M.Mołotow.


Wielka radość w Krynkach. Ludzie ściskali się wzajemnie, łzy wzruszenia spływały po policzkach, łzy radości i szczęścia.


                                                                                                                    Z jęz.angielskiego tłumaczyła Joanna Czaban

2019-04-11 11:04:55