Strona wykorzystuje COOKIES w celach statystycznych, bezpieczeństwa oraz prawidłowego działania serwisu.
Jeśli nie wyrażasz na to zgody, wyłącz obsługę cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Zgadzam się Więcej informacji

Ludzie

Dzielna dziewczynka


uzupełnij jewishbialystok@gmail.com

English version


Teresa Rybołowicz (obecnie Wojtecka) mieszkała na kolonii Podleńce przy drodze z Jurowiec do Letnik koło Białegostoku. Latem 1943 r. do ich domu zapukał mężczyzna. „Miałam wtedy dziesięć lat, w tym dniu byłam sama w domu, bracia bawili się na podwórku, a mama pojechała do Białegostoku. Przed południem do domu wszedł mężczyzna, może miał dwadzieścia lat. Powiedział, że jest Żydem i jest ranny w rękę. Poprosił, abym ją opatrzyła, rękaw koszuli i marynarki były całe we krwi. Wiedziałam, że opatrunek musi być z czystego płótna. Wyjęłam z komody czystą lnianą koszulę, podarłam ją i tak zrobiłam opatrunek, ale najpierw obmyłam ranę wodą. Wymyłam też krew z marynarki. Potem zapytał o lekarza. Odpowiedziałam mu, że najbliższy mieszka kilka kilometrów od naszego domu przy drodze w Dobrzyniewie Dużym. Wskazałam mu drogę: miał dojść do Letnik i dalej do kolonii Bogdany i tam zapytać o doktora Perkowskiego. Kiedy mama wróciła opowiedziałam jej o wszystkim. Po południu znowu zjawił się ranny. Poprosił mamę o coś do jedzenia. Pochwalił mnie, że jestem taka dzielna i nie bałam się krwi, a lekarz stwierdził, że opatrunek był dobrze zrobiony. Zauważyłam, że na ręce miał damski zegarek, był ze złota. Zaraz zdjął go i dał mi do ręki, mówiąc, że będzie to po nim pamiątka. Początkowo nosiła go mama, potem ja. Żyd zaraz poszedł, oznajmił, że musi wracać do getta. Po dwóch tygodniach przyszedł znowu, mamie dał szlafrok i wielką błyszcząca fioletowo – zieloną chustę. Mama zakładała ją do kościoła. Potem z niej uszyła mi sukienkę.”

Żyd już więcej nie zjawił się w domu Rybołowiczów. Pozostały tylko po nim pamiątki. Mama pani Teresy nieraz go wspominała, martwiła się o jego los. Gdyby przeżył, na pewno by nie zapomniał o dzielnej dziesięcioletniej dziewczynki z podbiałostockiej kolonii Podleńce.

Marek Jankowski



PS Tekst został napisany w 2008 r.

2017-10-01 20:40:18
pomysł i realizacja © Tomasz Wiśniewski (bagnowka)
oprogramowanie serwisu choruzy.pl